Skazani za horror na dożywocie. Wywiad z autorami Koszmaru na miarę

Ostry, odważny, krwawy,

napisany w hołdzie dla Grahama Mastertona.

Tak mówią o swojej najnowszej książce, Robert Cichowlas i Kazimierz Kyrcz Jr., autorzy horroru KOSZMAR NA MIARĘ. Po sukcesie “Siedliska”, R. Cichowlas i K. Kyrcz Jr po raz kolejny udowadniają, że tworzą udany duet. Wydany niedawno “Koszmar na miarę” zbiera świetne recenzje i zyskuje  fanów gatunku. O tym, jak powstał “najbardziej przerażający horror ostatnich lat” i kilka słów o sobie, opowiadają autorzy Annie Dańskiej w najnowszym wywiadzie.

Znajdziecie w nim  także informacje o aktualnych planach wydawniczych autorów.

Zapraszamy do czytania!


Robert Cichowlas

Zawód: autor niesamowitości
Rok ur. 1982
Wzrost: 6’4”
Kolor oczu: najpewniej szare
Znaki szczególne: czerwona papuga na
lewym pośladku
Ulubione powiedzenie/aforyzm:
„Najlepszym dowodem na to,
że w kosmosie istnieje inteligencja jest to,
że się z nami nie kontaktują.”

Kazimierz Kyrcz Jr.

Zawód: autor niesamowitości
Rok ur. 1970
Wzrost: 5’10”
Kolor oczu: podobno niebieskie
Znaki szczególne: bujne loki
Ulubione powiedzenie/aforyzm:
“No nie!”

Anna DAŃSKA: Witam Panów. Kilka moich pierwszych pytań dotyczyć będzie „Koszmaru na miarę”, Waszej najnowszej powieści. Powiedzcie proszę, czego czytelnicy mogą się po niej spodziewać?

CICHOWLAS: To dość krwawy horror, w którym dużo się dzieje, a więc nie powinniście się nudzić. Po wolno rozwijającym się „Siedlisku” chcieliśmy napisać coś szybszego, ostrzejszego. Spodziewajcie się zatem dynamicznej historii, nieprzespanej nocy i dużej dawki strachu. I pamiętajcie, że opierzona bestia nigdy nie śpi!

KYRCZ: Nie śpi, bo ma depresję, hehe… A tak na poważnie – zaręczam, że „Koszmar na miarę” jest świetnym antidotum na przedłużającą się porę deszczową. Pomimo wiadomej tematyki niesie całkiem sporą dawkę pozytywnej energii.

Zauważyłam spore różnice między bohaterem „Siedliska” Dawidem Przywłockim – nieźle prosperującym aktorem, a Bartkiem Lipskim, główną postacią „Koszmaru na miarę”, który jest biednym studentem, wynajmującym mieszkanie i ledwie wiążącym koniec z końcem. Lubicie skrajności?

KYRCZ: Czy skrajności tego nie wiem. Ale na pewno nie jesteśmy fanami schematów.

CICHOWLAS: Otóż to. Nasi bohaterowie muszą być przede wszystkim wiarygodni i dobrze nakreśleni. Stawiamy na to duży nacisk. Nie ma nic bardziej dennego w powieści od bohatera, który jest papierowy jak łódka płynąca rynsztokiem…

„Koszmar na miarę” zbiera świetne recenzje…

CICHOWLAS Na ogół rzeczywiście są one pozytywne. Mogę powiedzieć, że bardzo mnie to cieszy. Ale nie mam również nic przeciwko recenzjom krytycznym. Pozwalają mi nie zwariować na swoim punkcie☺

KYRCZ: Ja najbardziej lubię takie recenzje, czy w ogóle reakcje czytelników, które świadczą o tym, że nasze teksty docierają do ludzi w taki sposób jaki zamierzaliśmy. To motywuje do jeszcze bardziej wytężonej pracy, do szukania jeszcze mocniejszych pomysłów i rozwiązań fabularnych.

Jak wiele jest Grahama Mastertona w Waszej książce?

CICHOWLAS: Trochę jest. Chcieliśmy aby „Koszmar na miarę” czytało się szybko, z westchnieniem zadowolenia na końcu. Ważny był klimat, elastyczni bohaterowie, mocniejsze sceny, bez ukrywania krwi, a także ciekawy, może i nieco gorszący seks. Pisząc tę powieść staraliśmy się nawiązać do starych mastertonowskich kawałków, po części dlatego, aby sprawdzić czy potrafimy stylizować, a po części aby złożyć hołd Brytyjczykowi.

KYRCZ: Sprawdziłem, że nasza nowa powieść waży około czterystu gram. Myślę, że Grahama jest w niej jakieś sto, góra sto pięćdziesiąt gram. Reszta to my.

CICHOWLAS: Ostatnio trochę przytyłem.

KYRCZ: Ja też, co stwierdziłem ze zgrozą.

Masterton ma wielu fanów, ale i wielu przeciwników. Nie baliście się, że ten „hołd” dla niego będzie powodem do krytyki?

CICHOWLAS: Wiemy, że nie zadowolimy wszystkich, natomiast na krytykę jesteśmy otwarci.

KYRCZ: Szczególnie tę uzasadnioną.

CICHOWLAS: Właśnie. Kiedy jest konstruktywna, czerpiemy z niej wiele dla siebie, a kiedy bezpodstawna, wynajmujemy likwidatorów… Cóż można w tym temacie jeszcze dodać? Ten hołd to takie nasze okazanie szacunku dla wyśmienitego twórcy.

„Koszmar na miarę” to najodważniejszy horror, jaki do tej pory napisaliście. „Siedlisko” było, powiedzmy, spokojniejsze. Praca nad którą z tych powieści szła Wam sprawniej/lepiej?

CICHOWLAS: Praca nad jedną i drugą książką szła sprawnie. Jak słusznie zauważyłaś, nasze książki bardzo się od siebie różnią, a więc siłą rzeczy nieco inaczej wyglądały przygotowania i wreszcie samo pisanie. Trudno mi jest jednak powiedzieć, nad którym tytułem praca szła płynniej.

KYRCZ: Tworzenie obu tych powieści w pewnym sensie było przygodą. A zarazem ciężką pracą, walką o to by nadać im jak najdoskonalszy kształt. Kiedy zajmujemy się kolejnymi tekstami, zdarzają się nam chwile przyspieszenia, ale i gwałtowne hamowanie. Na szczęście te ostatnie należą do rzadkości.

A co z opowiadaniami? Piszecie je nadal?

CICHOWLAS: Oczywiście. Trzeci numer magazynu Lśnienie, który jest już w sprzedaży, zawiera opowiadanie, które niedawno napisaliśmy, a wkrótce będą inne teksty. Od jakiegoś czasu pracujemy również nad nową antologią. Tak więc dzieje się i w tej kwestii.

Czy kolejny zbiór będzie w tonie „Twarzy szatana”?

KYRCZ: Tak się składa, że wciąż się rozwijamy. Nie tylko jako autorzy, ale i ludzie. Dlatego sądzę, że drugi nasz zbiór będzie znacząco różnił się od „Twarzy szatana”. Na pewno jednak będziemy starać się zachować to co było głównym atutem tamtej książki, czyli różnorodność.

Jaki macie stosunek do własnej twórczości?

CICHOWLAS: Z biegiem czasu ten stosunek jest coraz bardziej krytyczny. Gdy piszę jakieś opowiadanie indywidualnie, to najpierw tworzę konspekt, zbieram materiały. Wcześniej działałem bardziej spontanicznie, co nie zawsze wychodziło tekstowi na dobre. Chcę, aby dany kawałek był jak najlepiej dopracowany. Natomiast przy wspólnej pracy coraz częściej czytam po wiele razy wszystko, co z Kazkiem napiszemy. Na początku naszej współpracy to on zajmował się w głównej mierze ostatecznym szlifem, gdyż jest bardziej cierpliwy ode mnie. Teraz dajemy radę obaj☺

KYRCZ: Zmienny, zależy od tego czy jestem w dołku czy płynę na fali. Generalnie staram się mieć do niej dystans, nie chcę wpadać w przesadę. Robert wie, że nie zawsze mi się to udaje.

CICHOWLAS: Póki co nasz stosunek to tego co piszemy i do tego co już napisaliśmy jest podobny. Mamy także właściwe podejście do naszej współpracy. Ostatnio odkryliśmy, że potrafimy ze sobą ostrzej polemizować. Oczywiście o dobro nowej książki. To też jest zdrowe, bo świadczy o tym, że obu nam w takim samym stopniu zależy na stworzeniu czegoś wyjątkowego.

O jakie dzieło się pokłóciliście?

CICHOWLAS: To nie była kłótnia. Po prostu padło kilka mocniejszych kwestii z jednej i z drugiej strony, po których porzucaliśmy jeszcze przez jakiś czas pod nosem mięsem. Wreszcie uzmysłowiliśmy sobie, że prawda leżała po środku. Osiągnęliśmy konsensus, jak zawsze.

KYRCZ: A chodziło o powieść, którą napisaliśmy dawno temu, a teraz kończymy ostatnią redakcję autorską. Ale nie pytaj o czym opowiada, ani gdzie umieściliśmy jej akcję. To niech póki co pozostanie naszą gorzką tajemnicą.

Powiedziałeś „gorzką”. Czy to znaczy, że były jakieś problemy związane z pisaniem tej powieści?

KYRCZ: Z pisaniem? Nie. Tym razem – dosłownie i w przenośni – wznieśliśmy się na wyżyny.

Dobrze, zatem nie naciskam. Powiedzcie, czytujecie własne książki?

CICHOWLAS: „Siedlisko” i „Koszmar na miarę” przeczytałem od dechy do dechy zaraz po otrzymaniu egzemplarzy autorskich. Czasami zdarza mi się przejrzeć jakiś krótszy tekst, ot, z czystej ciekawości i zadowolenia, że trafił do szerszej publiki☺

KYRCZ: Szczerze mówiąc mam tak mało wolnego czasu, że wolę wczytywać się w twórczość innych autorów. Szczególnie, że swoje czy nasze wspólne teksty najczęściej znam prawie na pamięć.

Ile Was samych jest w Waszych książkach?

KYRCZ: Ile cukru w cukrze? Hmm, nie potrafię tego wyliczyć. Myślę, że pół na pół.

Nagromadzenie przemocy w waszych tekstach mogłoby sugerować, że ją gloryfikujecie…

KYRCZ: Nic bardziej mylnego! Pisanie horrorów jest moją formą protestu przeciwko złu tego świata. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest ona równie skuteczna, co oflagowanie swojej siedziby przez związki zawodowe, ale cóż – każdy orze jak mu pług pozwala.

CICHOWLAS: Fikcja to fikcja. Możesz napisać o wszystkim w sposób łagodny, albo brutalny, śmieszny, albo poważny. Horror jest gatunkiem, który nierzadko ukazuje przemoc. Tak jest skonstruowany. Lubię odczuwać bezpieczny strach czytając i oglądając horrory. Lubię również wywoływać taki strach pisząc je. Nie oznacza to, że gloryfikuję zło, z którym mamy do czynienia w świecie realnym. Badam natomiast fikcyjne zło jako część, element opowiadania czy powieści.

Przed nami kilka konwentów fantastycznych. Weźmiecie w nich udział?

CICHOWLAS: Bardzo chciałbym pojechać na FanFest do Tarnowa, bo to nowy konwent, w dodatku stawiający na horror, ale niestety, w tym roku mi się to nie uda. Będzie jednak Kazek, który weźmie udział w prelekcji i spotkaniu autorskim. Razem natomiast pojawimy się w czerwcu na wrocławskich Dniach Fantastyki.

KYRCZ: Spotkania z czytelnikami to mój żywioł. Gdybym mógł, robiłbym to codziennie.

Na koniec chciałbym, abyście powiedzieli coś o sobie, ale nie w kontekście Waszych książek. Powiedzcie jakie macie hobby, co robicie, gdy nie piszecie, jacy jesteście prywatnie?

CICHOWLAS: Prywatnie… Hm, ostatnio prywatności mam coraz mniej, gdyż szykuję się do nowej roli… Roli ojca☺ To dopiero początek przygotowań, ale zajmują mi one mnóstwo czasu i straszliwie pochłaniają. Jeśli chodzi o hobby to mam ich wiele. Jedną z pasji jest lotnictwo cywilne. Uwielbiam latać. Sporo czasu spędzam w „kabinie” symulatora lotu Boeingiem. W moim życiu ważną rolę odgrywa również sport. Odkąd rzuciłem palenie (to już prawie pół roku) zacząłem jeździć na łyżwach (tym samym doszukałem się jedynego jak dla mnie plusa w zimie – można pójść na lodowisko), ostatnio przerzuciłem się na rolki (jeden z plusów wiosny☺. Sporo czasu spędzam podróżując po kraju, a wtedy czytam. Może to tyle o mnie na ten czas.

KYRCZ: Ja generalnie robię dwie rzeczy. Piszę albo nie piszę. Podczas niepisania buduję dom, do którego mam nadzieję przenieść się z rodziną po wakacjach. Uwielbiam klimatyczną muzykę, przy czym ze względu na permanentny brak czasu od kilku lat jestem wyłącznie jej biernym odbiorcą. Kiedyś, jeśli finanse na to pozwolą, chciałbym pozwiedzać trochę świata. Niekoniecznie dalszego. Polska jest pięknym krajem, o czym zbyt często zapominamy.

Wywiad przeprowadziła: Anna Dańska

Autorką ilustracji do książki “Koszmar na miarę” jest Agata Cholewa

Oficjalny blog autorów: www.w szystkietwarzeszatana.blogspot.com

Odbieram nagrodę
  1. (wymagane)
  2. Dane do przesyłki
 

cforms contact form by delicious:days

Comments
12 RKomentarze to “Skazani za horror na dożywocie. Wywiad z autorami Koszmaru na miarę”
  1. Tommy pisze:

    Debeściarski wywiadzik! Chętnie przeczytałbym więcej takich :)

  2. Olka pisze:

    A ja chciałam pogratulować Panu Robertowi, zostania ojcem!Gartulacje:)

  3. Lida pisze:

    I ja również gratuluję!:) Pisarz horrorów i ojciec. To takie nowoczesne podejście:)
    Wywiad bardzo udany, dzięki:) Pozdr,Lida.

  4. Andzia pisze:

    Bardzo podoba mi się ten wywiad, oryginalny:). Książkę już przeczytałam, polecam ją wszystkim. Mnie osobiście się bardzo podobała i przeczytałam jednym tchem.

  5. Kazek pisze:

    Hehe, dziękuję za miłe słowa! Na tej fotce wyglądam jak powstaniec – w twarzowej czapeczce i torbie z granatami ;)

  6. Magda pisze:

    haha, w dodatku taki trochę zagubiony powstaniec :))

  7. Al Bundy pisze:

    Gratulacje dla obu autorów, za kolejną fajną książkę. A dla Roberta gratulacje podwójne ;)

  8. Robert pisze:

    Dzięki bardzo:-) I za miły odbiór wywiadu i za gratulacje.

  9. Kazek pisze:

    Mam nadzieję, że znajdę właściwą drogę ;)
    Zdrowaśki dla wszystkich!

  10. Ewelina pisze:

    jeszcze nie czytałam, ale przeczytam. A nie skrytykuje bo boje się likwidatorów! :)))

Trackbacks
Check out what others are saying...
  1. [...] tym, nadrabiając zaległości, zachęcam wszystkich do przeczytania wywiadu, jakiego razem z Robertem Cichowlasem udzieliliśmy zaprzyjaźnionemu Czytadełku, no i drugiego, [...]



Komentuj