Cukrowy Kreml Władimir Sorokin. Recenzja

Witajcie, Dzieci Rosji! Decydując się na lekturę Cukrowego Kremla Władimira Sorokina wiedziałam, że po jej przeczytaniu zacznie się we mnie walka skrajnych emocji, jak zawsze po spotkaniu z utworami tego autora. Nie pomyliłam się. Najnowszy wydany w Polsce eksperyment literacki Sorokina, to „składanka” 15 opowiadań, która – mimo różnych bohaterów – tworzy całość. Czytając książkę, mamy wrażenie uczestnictwa w jakiejś podstępnej grze zaplanowanej przez autora, w której musimy przejść kolejne etapy, by dojść do końca. Chwilami czułam się jakbym układała puzzle, sklejała kawałki bliżej nieokreślonego obrazu. A w tym wszystkim jeszcze otrzymuję pomoc od samego Sorokina! Jeśli mowa o sklejaniu czegoś, to bardzo potrzebny jest klej, a skoro jesteśmy w roku 2028, to posklejajmy wszystko…

Dziesięć tysięcy uciech cesarza José Frèches. Recenzja

Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie. Nie znam nikogo, kto by podważył słowa Szymborskiej. Nigdy wcześniej nie czytałam powieści erotycznej, ale muszę przyznać, że bardzo mile (jeśli nie rozkosznie) mnie zaskoczyła. Zaczyna się już od paradoksu autorskiego: Francuz zgłębia tajniki chińskiej sztuki kochania w autorytarnym państwie. W redakcyjnym rezultacie nieograniczona wolność słowa materializuje się i osiąga wysoki pułap odwagi, ale i elegancji. Mieszanka dla smakoszy. W siedemnastowiecznym Pekinie z dworu cesarza Chin ginie erotyczny przedmiot pożądania – „birmański dzwoneczek”. Ów tajemniczy obiekt potrafi zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagającego kochanka. Upokorzony, pozbawiony dostępu do źródła spełnienia Syn Niebios postanawia wszcząć śledztwo. Nie szczędzi nikogo, ani niczego. Figlarna zabawka wędruje tymczasem z alkowy do alkowy, oddalając się coraz bardziej…

Lew Tołstoj Sonata Kreutzerowska. Recenzja

Sonata A-dur op. 47 Beethovena zwana „Kreutzerowską” zawdzięcza swoją nazwę dedykacji dla Rodolphe’a Kreutzera – słynnego skrzypka, który wraz z Pierre’em Rodem i Pierre’em Baillotem uznawany jest za założyciela francuskiej szkoły skrzypcowej. Oryginalny wstęp z solową partią skrzypiec, wielopłaszczyznowość muzyczna, pełne ekspresji rozwinięcie i mocne finałowe presto składają się na wirtuozerię utworu. „Zdumiewające, jak zupełne bywa złudzenie, że piękno jest dobrem.” Lew Tołstoj nieprzypadkowo zapożyczył tytuł sonaty Beethovena, której tonacja jest energiczna, niepokojąca, szarpana. Wieszczy zły koniec. „Sonata Kreutzerowska” Tołstoja to opowieść, którą snuje podczas podróży pociągiem niejaki Pozdnyszew. Momentami jego historia przekształca się w dialog z narratorem na temat XIX-wiecznej obyczajowości, zagadnienia małżeństwa, życia płciowego i moralności. Spowiedź Pozdnyszewa to wspomnienia paranoicznego związku, który…

Tam gdzie wyją szakale Amos Oz. Recenzja

Oczy błyszczące obłędem Kiedy Amos Oz kończył pierwsze opowiadania zamieszczone w jego debiutanckim zbiorze  „Tam, gdzie wyją szakale”, miał zaledwie dwadzieścia kilka lat. Warto mieć to na uwadze. Nie dlatego jednak, by móc dobrotliwie przymknąć oko na jeszcze niedopracowany warsztat nowicjusza, ale by poczuć podziw i uznanie dla twórczości debiutanckiej, która ze względu na swoje wyrafinowanie wcale nie przypomina debiutu. Pierwsza odsłona pisarstwa słynnego Izraelczyka nie jest niedopracowana. Jest natomiast pięknie liryczna i dogłębna. Pisarz zabiera nas w podróż po intymnych zakątkach kameralnego świata swoich bohaterów i zawiłościach ich psychiki. O naturze człowieka Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że oprócz miejsca akcji, czyli Izraela, i szakali w tle, opowiadania zupełnie się ze sobą…