“Ki” Recenzja filmu

Ki

Panna Hezbolla Niektórzy rodzą się z cudowną zdolnością ładowania się we wszelkie możliwe kłopoty. Co więcej, jedno zdarzenie działa w ich życiu jak śniegowa kula: zgrabnie dokleja do siebie kolejne nieszczęścia, pociągając za sobą całe otoczenie. Niestety, katastrofa jest nieunikniona. Ki nie żyje po to, żeby ją lubić. Żyje dla Pio, swojego synka. Biologiczny ojciec dziecka, sam o psychicznej konstrukcji przedszkolaka, jest zmęczony jej nieustannym życiowym pędem, poszukiwaniem źródła dochodu, pozowaniem na akademii i szarpaniem się między żłobkiem a szalonymi imprezami w klubach na Powiślu. Ki wiecznie wędruje, nie ustaje w poszukiwaniach opiekuna dla Pio. Trudno wyobrazić sobie bardziej irytującą postać. Jeśli ją spotkasz, bądź pewien, że jeden twój uśmiech uzna za serdeczne zaproszenie do…

Baby są jakieś inne. Recenzja

bsji

O efektach ubocznych emancypacji Marek Koterski w nowej, kameralnej odsłonie. Określenia „kultowy” ponoć nie wypada, nie należy, a nawet nie godzi się w pewnych momentach używać, szczególnie w stosunku do dzieł żyjących twórców. Pozostanę zatem przy stwierdzeniu, że Koterski stworzył film, który wyznacza istotną granicę nie tylko w jego twórczości. Również w historii myśli i technologii polskiego kina. Jest pochmurna noc. Dwaj mężczyźni jadą samochodem. I tu niespodzianka: tak jak kobiety nieustannie rozmawiają o facetach, tak i faceci przez całą noc potrafią gadać o babach. Że jak baba miga w prawo, to skręca w lewo, że trzy lata swojego życia traci na znalezienie kluczyków w torebce, że narzeka na chrapanie i pykanie, a chrapie i…

Habemus Papam – mamy papieża. Recenzja

ph

Papież, czyli człowiek Habemus Papam” nie jest filmem o papieżu. Jest filmem o człowieku, na którego nałożono zbyt ciężkie brzemię i który w najbardziej ludzki z możliwych sposobów próbuje się uchylić od konsekwencji sprawowania dożywotnio tak ważnej funkcji. Odważny i przewrotny film Nanni Morettiego łamie konwenanse, kpi z osiągnięć psychoanalizy i nie boi się bez ceregieli wejść z kamerą do watykańskiej sali, w której trwa obwarowane tajemnicą konklawe. „Habemus Papam – mamy papieża” to obraz mocny, wręcz dosadny, ale również nieprawdopodobnie subtelny i inteligentny. To pierwsze w historii kina spojrzenie na urząd papieża nie z uniżonej perspektywy pokornego syna Kościoła, ale przenikliwego obserwatora-humanisty, który uświadamia sobie i nam, że na stolicy Piotrowej zasiada po prostu…

Drzewo życia. Recenzja

dz

Tegoroczny zwycięzca i laureat Złotej Palmy w Cannes, to film niejednoznaczny i wielowymiarowy, który budzi skrajne emocje. Jednych dogłębnie porusza, drugich nuży, a jeszcze innych irytuje. Istnieje spora grupa teoretyków, zachwyconych innowacyjnym montażem, nowatorskim sposobem prowadzenia narracji, głębią i rozmachem poruszanych tematów, czy epickim stylem. Jednak w tym chórze peanów, równie wyraźnie słuchać głosy rozczarowanych znawców sztuki filmowej, którzy zarzucają obrazowi pretensjonalność, najniższych lotów efekciarstwo, kicz oraz przytłaczający ogrom wielowątkowej struktury. Metafizyczny poemat rzadko gości na srebrnym ekranie, jednak Terrence Malick odważnie sięgnął po taką formę, tworząc oryginalny język i własny styl. Pomimo skromnego dorobku (zaledwie pięć filmów), artysta zajmuje honorowe miejsce w gronie współczesnych reżyserów. Tematyka jego obrazów nie jest łatwa, co można dostrzec…