Dwanaście wierszy w kolorze Krystyna Miłobędzka. Recenzja
Krystyny Miłobędzkiej języki obce. Tomik „Dwanaście wierszy w kolorze” Krystyny Miłobędzkiej przypomina trochę ogromne fiszki do nauki języków obcych. Zamiast tradycyjnie zbudowanej książki otrzymujemy zestaw kart w kartonowym pudełku. Chcąc nie chcąc, stajemy się uczestnikami gry – z tekstami oraz z językiem. Tak bowiem jak poszczególne wiersze zostają „wyrwane” z tomiku, tak i słowa zmieniają tu konteksty i znaczenia. Język po raz kolejny staje się przestrzenią eksperymentu – tym razem z pogranicza poezji lingwistycznej i typografii. Sposób myślenia na temat literatury, jaki prezentuje tu Miłobędzka, wpisuje się w poetykę znaną nam chociażby z tomu „wszystkowiersze” i słynnego „[Wiersza zamkniętego]”. Analogia ta jest o tyle istotna, że znaczna część tekstów, wchodzących w skład „Dwunastu wierszy w…
„Straszydła na co dzień” Karel Michal – audiobook. Recenzja.
Posłuchaj straszydeł Co może nam powiedzieć martwy kot? Jak zwiększyć wydajność pracy brukarza? I czy zwykły księgowy może nagle zmienić się w niedźwiedzia? Na te pytania (a także wiele innych) odpowiada zbiór opowiadań Karela Michala, zatytułowany „Straszydła na co dzień”. Od niedawna publikacja dostępna jest również jako audiobook. „Straszydła na co dzień”, wydane po raz pierwszy w 1961 roku (tytuł oryginału: „Bubaci pro vsedni den”), to w Czechach książka należąca już do kanonu literatury, by nie powiedzieć: kultowa. I, trzeba przyznać, zdecydowanie na taką pozycję zasługuje. Pierwsze polskie tłumaczenie zostało jednak wydane dopiero w 2008 roku. Trzy kolejne lata przyszło nam czekać na wersję przeznaczoną do odsłuchiwania. Na „Straszydła na co dzień” składa się siedem…
Q. Ponadczasowa historia miłosna Evan Mandery. Recenzja
„Q. Ponadczasowa historia miłosna” nie powala na kolana, przyspieszonego bicia serca też tutaj nie doświadczymy, momentami nawet przychodzi wielka ochota, by zamknąć ją z hukiem i więcej nie otwierać. Ale ma w sobie jakiś tajemniczy magnetyzm, który sprawia, że brniemy w tą dziwną historię. Mimo wszystko. Evan Mandery zaserwował historię oryginalną o tyle, że mamy sposobność podejrzenia, co by było gdyby… Tyle że bohater książki na samym gdybaniu nie poprzestaje, ale skutecznie wprowadza w życie wszelkie podszepty swoich „ja” z przyszłości. I czasem ma się ochotę mocno nim potrząsnąć za ten kompletny brak asertywności. Z drugiej strony, łatwo można wytłumaczyć jego zachowanie, bo przecież każdy z nas – jeśli dana byłaby mu szansa zmiany jakiegoś…
Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał Anna Gavalda. Recenzja
Prostota przekazu i morze emocji. Ot, prosty przepis na książkę zaserwowany przez Annę Gavaldę. Nie będę ukrywać, że z niecierpliwością czekałam na skonsumowanie książki „Chciałbym, żeby ktoś na mnie czekał.” Zabrałam się za nią łapczywie, pochłaniałam strona za stroną, by nagle, nawet nie wiedząc kiedy, ujrzeć ostatnią kropkę. Pozostałam z dwoma dominującymi we mnie uczuciami. Rozczarowaniem, że to już koniec i zaskoczeniem, że można w taki sposób napisać całkiem dobrą książkę. A sposób jest banalny. Wystarczy aktywować w sobie zmysł wnikliwej obserwacji, nastawić go na najwyższe obroty i zapisywać, zapisywać, zapisywać. Potem pobawić się wątkami, zgrabnie poukładać istotne punkty w tekście tak, by czytelnik się nie nudził i czytał z zainteresowaniem. I voila! Opowiadania Gavaldy…








Obserwuj nas!